Koty syberyjskie w moim domu

 

Myslac o poczatku moich zwiazków z kotami syberyjskimi dochodze do wn. ,ze wlasciwie to one mnie odszukaly. W 1989 r. chorowalam po ciezkim wypadku komunikacyjnym. Podczas jednej z przepustek ze szpitala moja Córka chcac urozmaicic mi 2-dniowy pobyt w domu zawiozla mnie na wystawe kotów. Kustykajac ogladalam rózne okazy z zainteresowaniem lecz i z dystansem bez najmniejszej mysli o kupnie.
W pewnej chwili moja uwage zwrócila mloda kotka .Gdy nasze spojrzenia sie spotkaly stanelam jak urzeczona - tak pieknych kocich oczu jeszcze nie widzialam, Dwa ogromne kola o glebokiej szmaragdowej barwie. Kierujac sie rozsadkiem odeszlam ale widok tej kotki przeslonil mi inne zwierzatka Nie moglam o niej przestac myslec. Córka widzac te sytuacje z wlasciwym mlodosci entuzjazmem postanowila mi te kotke po prostu kupic, choc jej cena byla zawrotna i przekraczala znacznie ceny innych juz utytulowanych zwierzat . Kilka dni po zamieszkaniu Bajra zaczela powaznie chorowac.Wtedy na naszej drodze znalazl sie dobry duch w osobie p.dr.Bozeny Biel , która wykurowala nasza koteczke radzac by dla uzyskania równowagi biologicznej urodzila male.
Nie bylo wówczas kotów rodowodowych, ale byly koty w tzw , nowicjacie. Wyszukalam kocura o najwyzszej ocenie wystawowej. Byl to Eden niebieski pregowany nalezacy do ogromnej wielbicielki kotów - niezyjacej juz niestety Miry Dabrowskiej. I tak para Bajra Rolas i Eden Klaudyna byli przodkami rodowodowych kotów syberyjskich . W 1991 r. sprowadzilam juz swiadomie niebieskiego kocura Didie iz Losinowo Ostrowa,który niósl "dym" i po którym od 1992 r.w zaczely sie rodzic srebrzyste kocieta. Nastepnie chcac za wszelka cene rozwijac te rase sprowadzilam jeszcze 2 kocury [z RFN i ZSRR] a w marcu 96 r.z RFN-u Batyjewo s Bixby - byl to w Polsce pierwszy rodowodowy rudy kocur zarejestrowany w Stowarzyszeniu. Piatym kocurem byl sprowadzony przeze mnie w 1998 r wspanialy Jaropolk Sant-Andre .
1 stycznia 1998 r. FIFE uznalo te rase oficjalnie
Obecnie rasa ta zyje i rozwija sie wspaniale A jaki byl los Bajruni? No cóz. 20 lutego 2005 r. odeszla po dlugim zyciu pelnym milosci, które nam dawala i która my staralismy sie jej oddac.Jej przepiekne oczy nie stracily do konca urody i patronuja mojej stronie internetowej.

wg wlasnego artykulu zamieszczonego w nr. 5 miesiecznika KOT